Gdzie diabeł mówi kalinichta

Zapisy z wyspy, która nie zna prostych rozwiązań. Freski, klasztory, krzaki, smoki i cała reszta kreteńskiego bałaganu.

Ikona Chrztu Pańskiego nie pokazuje chrztu w sensie, w jakim rozumie go narracja ewangeliczna. Nie opowiada historii, lecz streszcza teologię. W jednym obrazie skupia moment, w którym niebo się otwiera, materia zostaje uświęcona, chaos ustępuje, a kosmos — od aniołów po rzekę Jordan — rozpoznaje swojego Stwórcę. Każdy detal tej sceny jest precyzyjnym zdaniem wypowiedzianym obrazem. Jeśli spojrzeć uważnie, widać nie epizod z życia Jezusa, lecz ikonę nowego stworzenia.

Na Krecie łatwiej trafić na wizerunek Świętego Jerzego niż na nieobite auto. Jest na ścianach wiejskich kościołów, przy dawnych traktach, w miejscach oddalonych od miast i ich murów. Nie zawsze walczy ze smokiem, częściej po prostu jest — czujny, obecny, gotowy do interwencji. Ten esej nie opowiada o świętym z legendy, lecz o figurze ochrony w świecie, który przez wieki żył w cieniu realnego zagrożenia: piratów, wojen, porwań i nagłej śmierci.

Kościół Świętego Jerzego w Komitades to XIV-wieczna świątynia w regionie Sfakia na Krecie, znana z dobrze zachowanych fresków autorstwa Ioannisa Pagomenosa oraz zachowanej tablicy fundacyjnej z lat 1313–1314. Położony z dala od głównych dróg, w surowym krajobrazie górskim, stanowi cenne świadectwo lokalnej pobożności, wspólnotowej fundacji i programu ikonograficznego epoki weneckiej.

W Chromonastiri nawet cisza ma swój ciężar. To nie jest wieś, która walczy o uwagę turystów — to miejsce, które żyje swoim własnym rytmem, jakby czas płynął tu inaczej.