Dekapentavgoustos, czyli zaśnięcie Bogurodzicy

Wyjątkowe święto i wyjątkowa historia ujęta w ikonach i freskach.

Fresk - Zaśnięcie Bogurodzicy

Wszyscy dziś trąbią o Dekapentavgoustos, święcie Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w tradycji ortodoksyjnej zwanym świętem Zaśnięcia Bogurodzicy. To ja jeszcze swoją trąbkę dorzucę do chóru, tradycyjnie ikonograficzną.

Konia z rzędem temu, kto z kanonicznych ksiąg biblijnych wyczyta losy Maryi. Ewangelie o tym milczą, a ostatnie spotkanie z Matką Jezusa w bezpośredniej narracji mamy pod krzyżem. Tak, wiem — w Dziejach Apostolskich jest coś jeszcze, ale to już nie jest „ewangelia”. Skąd więc oficjalne święto? Odpowiedź krótka – z bardzo starej tradycji jerozolimskiej. Najstarsze świadectwa liturgiczne pochodzą z około V wieku. Konkretnie: w Lekcjonarzu Jerozolimskim data 15 sierpnia opisana jest jako „Wspomnienie Maryi, Matki Chrystusa”. Tradycja bizantyńska (za późnoantycznym historykiem Niceforem Kallistosem) przypisuje cesarzowi Maurycjuszowi zarządzenie, by obchodzić Zaśnięcie 15 sierpnia w całym imperium. To wyjaśnia, dlaczego data z Jerozolimy stała się powszechna na Wschodzie. To świadectwo jest wtórne – informuje o tradycji ujednolicenia, nie zachował się sam edykt. Święto przeniknęło do Rzymu za papieża Sergiusza I (687–701), który — jak przekazuje Liber Pontificalis — wprowadził procesje na cztery maryjne uroczystości, w tym Dormitio 15 VIII. W VIII w. w księgach rzymskich utrwaliła się już nazwa „Assumptio”.

Na Wschodzie obchodzi się Koimesis (Zaśnięcie) z postem od 1 do 14 sierpnia; na Zachodzie — Wniebowzięcie. Teologia jest równoległa: oba obchody celebrują przejście Maryi do chwały (terminologia różna, treść wspólna).

Święto wyrosło z tradycji; brakuje odniesień ewangelicznych. Domyślacie się więc zapewne, że stanowi to niezłe pole do popisu dla malarzy fresków i ikon. Nie ma odniesień w kanonie — nie szkodzi, jest mnóstwo pism niekanonicznych i żywa tradycja, z której można czerpać.

Fresk - Zaśnięcie Bogurodzicy

Zwykle w centrum Maryja na marach, powyżej Chrystus w mandorli (w chwale), trzyma Jej duszę pod postacią niemowlęcia. Wokół apostołowie, zwykle z Piotrem i Pawłem na czele. Schemat podstawowy, niezmienny od wczesnego średniowiecza. Często w malarstwie z okresu postbizantyńskiego pojawia się apokryficzny motyw kapłana Jefoniasza, któremu anioł obcina dłonie. W greckich i łacińskich apokryfach Dormitio/Transitus Mariae pojawia się epizod Żyda/kapłana Jefoniasza, który podczas konduktu próbuje przewrócić marę Bogurodzicy; „anioł z ognistym mieczem” odcina mu obie ręce, które zostają przyczepione do mar. Po wyrażeniu skruchy i prośbie o miłosierdzie ręce wracają „na miejsce” (w niektórych wersjach — na słowo św. Piotra). To wydarzenie bywa czytane jako nawiązanie do „Arki Przymierza”: w kaznodziejstwie i poezji liturgicznej Maryja bywa nazywana „żywą Arką”; scenę Jefoniasza zestawia się z Uzzą (2 Sm 6), który zginął za niegodne dotknięcie Arki, oraz z odciętymi rękami Dagona (1 Sm 5).

Fresk - Zaśnięcie Bogurodzicy

A na koniec — pointa w praktyce. Jeśli traficie 15 sierpnia na Krecie, wejdźcie choć raz na jakąś górę. Popatrzcie z grani na morze, a potem na ikonę: Matka na marach, Syn z „niemowlęciem” — Jej duszą. Żadnych przypisów, żadnej geografii: jedna scena, która mówi więcej niż cały wykład. Reszta to już tylko wiatr, dzwon i śpiew: „Υπεραγία Θεοτόκε, σώσον ἡμάς”.