Trzej królowie, czyli świnka morska
Ikonograficzna historia o królach, których nie było.

Trzej Królowie, czyli świnka morska.
Dlaczego świnka morska, bo ani świnka ani morska. Tak samo jak Trzej Królowie, ani trzej, ani królowie a na dokładkę ich nie było. Rozłóżmy więc świnkę na czynniki pierwsze i dowiedzmy się co kryje w środku.
Po pierwsze, nie trzej. Nigdzie w Biblii nie mamy wymienionej liczby "królów", swoją drogą nie mamy także podanych ich imion. Przynajmniej nie w ewangeliach kanonicznych. Co ciekawe, w niektórych apokryfach mędrców jest nawet dziesięciu. Tradycja trzech mędrców przetrwała z Ormiańskiej Ewangelii Dzieciństwa, która dziś nie jest uznawana za kanoniczną. Ten apokryf, oprócz wymienienia każdego króla z imienia, podaje także datę narodzin Jezusa. Miało to nastąpić 21 dnia miesiąca tebeth, innymi słowy 6 stycznia. Ups, to co my dziś w końcu świętujemy?
Poczytajcie jak to opisuje Ewangelia Dzieciństwa: "I rozbili obóz w sąsiedztwie miasta, gdzie pozostali przez trzy dni z książętami swoich królestw. Chociaż byli braćmi i synami tego samego ojca, w jego orszaku krążyły armie różnych języków i narodowości. Pierwszy król, Melkon, przyniósł, jako prezenty, mirrę, aloes, muślin, purpurę, lniane wstążki, a także książki napisane i zapieczętowane przez palec Boży. Drugi król, Gaspar, przyczynił się, na cześć dziecka, do tuberozy, cynamonu, cynamonu i kadzidła. Trzeci król, Baltasar, przywiózł ze sobą złoto, srebro, drogocenne kamienie, piękne perły i szafiry z wielką ceną."
Dziś z darów pozostała mirra, kadzidło i złoto. Złoto dla króla, kadzidło dla boga a mirra dla człowieka. Co ciekawe, nie wiemy nic o dalszych losach tych darów, pozostają one symbolem i Biblia nigdy więcej do tematu nie wraca. Ikonograficzne interpretacje także ulegały ewolucji. Na początku byli to trzej mężczyźni, bez żadnego zróżnicowania. Później mamy młodziana, starca i mężczyznę o ciemnej karnacji, aby dziś wrócić do korzeni. O interpretacjach tego faktu już nie będę pisał, bo się z tego zrobi książka.
Po drugie, nie królowie i nie mędrcy. W oryginalnych greckich tekstach nasi królowie określani są słowem magoi (μαγοι απο ανατολων), konkretnie magowie ze wschodu. Można się upierać przy mędrcach, gdyż w tamtych czasach ludzie parający się magią uchodzili za mądrych i oświeconych, więc niech od biedy będą mędrcy, ale nie królowie. Tradycja ludowa zrobiła z naszych magów najpierw mędrców a później królów, co w sumie nie ma większego znaczenia ani historycznego, ani teologicznego. Cała historia, jak się dobrze przyjrzeć innym źródłom, przypomina wizytę królowej Saby u Salomona. Ona także przybywa ze wschodu i przynosi dary. Brzmi podobnie? No właśnie, bo ma ten sam rdzeń znaczeniowy. Oto poganie poszukują w Izraelu źródła prawdy, zbawienia. Nie na darmo nasi magowie, po złożeniu pokłonu Chrystusowi, wracają do domu inną drogą. To jest symbol przemiany, nowego życia. Wszak w Biblii droga jest symbolem naszej ziemskiej wędrówki. I oto w przypadku magów dokonuje się przemiana, zmienia się ich życie, co symbolizuje obranie innej drogi do domu. Motyw magów ze wschodu jest także bardzo mocnym przesłaniem wczesnego kościoła, oto jesteśmy otwarci, przychodźcie do nas a zmienimy wasze życie, zmieni się wasza droga. Mateusz wyraźnie nawiązuje do psalmu 72 - "Królowi Tarszisz i wysp przyniosą dary, królowie Szeby i Saby złożą daninę." oraz do proroctwa Izajasza 60,3-6 "wszyscy przyjdą z Saby; przywiozą złoto i kadzidło, śpiewając pieśni pochwalne na cześć Pana" oraz "I pójdą narody do twojej światłości, a królowie do blasku, który jaśnieje nad tobą.".
No właśnie, "światłość jaśniejąca nad tobą", czyli gwiazda betlejemska. No cóż, strach się przyznać, ale gwiazdy także nie było. Nie wspomina o niej ewangelista Łukasz, nie wspomina o niej Józef Flawiusz a kto jak kto, Józek by o takim wydarzeniu wspomniał. Mamy tu czystą symbolikę, bardzo popularny motyw literacki w tamtych czasach. Gwiazda jest symbolem królewskim lub mesjańskim, towarzyszy narodzinom wielkich postaci, choćby Aleksandra Wielkiego czy Oktawiana Augusta. W sumie nic nowego, w tamtych czasach wierzono, ze każdy człowiek ma swoją gwiazdę i tak było w tym przypadku.
Królów nie było, gwiazdy nie było, darów nie było... To co pozostało?
Pozostała katecheza, silny teologiczny symbol. Opowieść o narodzeniu mesjasza, bo historia trzech magów, króli czy mędrców, jak zwał tak zwał, nie jest przekazem historycznym, jest symbolem spełniającej się przepowiedni i tak należy ją traktować. Nic złego w tym, że nie jest to prawda historyczna, jest za to piękną opowieścią, pełną ukrytych znaczeń i symboli.
I tego się trzymajmy.