Zapomniane bohaterki

Kobiety w kreteńskim ruchu oporu w czasie II wojny światowej.

Antonia Vakaki i Eleni Vakaki. Kreteńskie kobiety z bronią, 1945
Κωνσταντίνος Κουτουλάκης. 1945. Kreteńskie kobiety z bronią, dokumentacja powojenna. Antonia Vakaki i Eleni Vakaki.. (Central Committee for the Ascertainment of Atrocities in Crete). Źródło reprodukcji nieustalone

Wczoraj był dzień kobiet a ja z tym postem nosiłem się już od dłuższego czasu, ponad rok szczerze mówiąc. Wczoraj mi się nie chciało, bo były inne tematy a dziś już mi się chce.

Będzie o kobietach, jedzeniu i o tym jak zabłysnąć, nawet jeżeli brokat Wam się skończył. Powspominamy stare czasy, których nikt z nas nie pamieta, wymienimy parę mniej znanych i bardziej znanych postaci.

Ósmy dzień marca, to taki dzień w którym się odmienia przez przypadki znane nazwiska. Mamy nieśmiertelną Skłodowską (dzwonili z kurii?), Kopernik (wszak była kobietą), jest w końcu najpiękniejsza polska aktorka - Linda Bogusław i wiele innych. My się dziś przeniesiemy na Kretę i poznamy kogoś mniej znanego, ale za to z jajami.

Jedziemy dziś do Kandanos, zachodnia część wyspy. Mała, niepozorna mieścina, jakiś kościół, kilka knajp na krzyż, pomnik, plac - tyle tego dobrego. Po środku tego wszystkiego lokal Mezostratos, lubię, robią dobrego królika i fajny tam klimat. Lubię sobie usiąść i poobserwować lokalsów, odpocząć, rozprostować kości. Mezostrato pojawia się w tej historii nie tylko ze względu na królika, jest początkiem opowieści o kreteńskich kobietach i nie będzie to opowieść o staniu przy garach. Jeżeli, powodowani ciekawością lub potrzebą fizjologiczną, wjedziecie do wnętrza lokalu, który znajduje się po drugiej stronie ulicy, po lewej stronie zobaczycie na ścianie portret dwóch kobiet. Czarno białe zdjęcia, jakich wiele można zobaczyć w podobnych miejscach. Ludzie sobie wieszają artefakty członków rodziny, lub swoje podobizny z lat młodości. Kto bywa w interiorze, tego taki anturaż nie dziwi.

My się przy tym portrecie na chwilę zatrzymajmy, bo to on jest naszym celem i początkiem opowieści o kobietach niezwykłych. Fotografia jakich wiele, dwie kobiety, portret, raczej dzieli je jedno pokolenie, raczej babcia i wnuczka. Starsza kobieta trzyma w ręku karabin, zmęczona twarz, patrzy gdzieś w bok, jakby szukała czegoś wzrokiem. Stojąca za nią piękna młoda dziewczyna, takze uzbrojona, spogląda w tę samą stronę. Trudno powiedzieć, czy młoda dziewczyna się uśmiecha, patrzy lekko w górę, nie w obiektyw, jakby nie pozowała, tylko została przyłapana w chwili jakiejś zadumy. Ta fotografia jest niepokojąco kontrastowa, z jednej strony starość, z dugiej młodość, czerń i biel, powaga i beztroska. Nie da się przejść obok obojętnie, przykuwa uwagę, niepokoi. Starsza kobieta, to Antonia Vakaki, żona Dimitriosa, młodsza - Eleni Vakaki, córka Georgiosa z osady Trachiniakos. Obie kobiety brały udział w bitwie w wąwozie Kandanos, obie doświadczyły okrucieństwa niemieckich okupantów i obie wojnę przeżyły. Zdjęcie zrobiono w lipcu 1945 roku, autorem jest Kostis Kotoulakis, który odwiedził Kandanos wraz z Nikosem Kazantzakisem.

Eleni brała udział w bitwie, była świadkiem masakry w Kandanos, została schwytana przez włoskich żołnierzy i osadzona w więzieniu w Neapolu. Podejrzewano ją, słusznie z resztą, o aktywny udział w ruchu oporu i przekazywanie drogą radiową informacji siłom brytyjskim na bliskim wschodzie. Zwolniona po pół roku wraca na Kretę, gdzie zostaje ponownie aresztowana przez Niemców. Początkowo więziona w Agii a następnie w Agios Nikolaos, poddawana torturom, zmuszana do oglądania egzekucji, zwolniona przez sąd wojskowy w Chani. Doczekała wyzwolenia Krety w areszcie domowym. Po zakończeniu wojny uhonorowana przez Brytyjczyków medalem, nie udało mi się ustalić jakim, mimo kwerendy w państwowych archiwach UK. Jej dalszych losów po wojnie także nie udało się prześledzić. To się jednak da naprawić, bo jej rodzina prowadzi lokal Mezostrato.

Kreteńskie kobiety nie tylko walczyły ramię w ramię z mężczyznami, zostawały radiotelegrafistkami, opiekowały się alianckimi żołnierzami, którzy pozostali na wyspie, wspierały oddziały partyzanckie zaopatrzeniem, ryzykowały każdego dnia. W czasie niemieckiej okupacji życie oddało 1113 kobiet.

Terpsychora Chrysoulaki-Vlachou z Sitii, radiotelegrafistka w klasztorze Toplou. Schwytana w czerwcu 1944 i stracona po krótkim procesie, miała 18 lat.

Maria Glymidaki-Manolaraki z Chrysavgi Kissamos. Pomaga swojemu bratu w nierównej walce z niemieckim spadochroniarzem. Gołymi rękami pozbawia niemieckiego żołnierza przytomności. Skazana na śmierć, wyrok zamieniono na dożywocie. Trafia najpierw do obozu Auschwitz a następnie do Ravensbruck. Ucieka z obozu chwilę przed jego wyzwoleniem i po ponad 3 miesięcznej pieszej wędrówce wraca na Kretę.

Eleni Marketaki, radiotelegrafistka. Stracona wraz z Terpsychorą Chrysoulaki.

Nie wymienię wszystkich, które zginęły, ani tym bardziej wszystkich, które dzielnie stawiały czoła niemieckim okupantom. Dzień po oficjalnym święcie, składam niniejszym mały hołd bezimiennym i zapomnianym bohaterkom.

Do napisanie tego tekstu przygotowywałem się kilka miesięcy. Najwięcej czasu zajęły mi poszukiwania informacji o losach Eleni Vakaki, niestety, zakończone niepowodzeniem. Starałem się skrócić wpis, bo mam tendencję do niepotrzebnego rozpisywania się. Proszę o wyrozumiałość w kwestii nazw miejscowości i nazwisk, translacja greckich nazw na alfabet łaciński jest dość niejednoznaczna. Nie bijcie więc, jeżeli gdzieś coś wypaczyłem.

No i na koniec, co z tym brokatem. Teraz już wiecie kto jest na zdjęciu. Zróbcie więc taki eksperyment, jak Wam się uda trafić do Kandanos. Powiedzcie, że wiecie kto jest na zdjęciu - mina właścicieli bezcenna. Tak można zabłysnąć. Przy okazji, w Trachiniakos 3 piękne i stare kościoły z freskami Pogomenosa, pisałem o nich. Nie ma wątpliwości, że Eleni i Antonia doskonale znały te kościoły, pewnie się w nich modliły. I tak się koło zamyka, wszystko jest ze sobą jakoś połączone.