Maza, kościół Świętego Mikołaja
Mały, ale piękny i na dodatek z legendą w tle.

Wioska Maza, jakieś 40 minut jazdy samochodem od Chanii. Mała, klimatyczna miejscowość. Jeden kafeneion, kilka willi pod turystów, którzy nie potrzebują dostępu do morza. Nic poza tym. W samym centrum wspomniany kafeneion, sklepik z pamiątkami, a pośrodku kościół.
Kościółek właściwie, bo małe to, jak większość podobnych budowli z tego okresu. Niech Was jednak nie zmyli rozmiar — stoicie przed jednym z najważniejszych kreteńskich zabytków z okresu weneckiego. Kościół Świętego Mikołaja w Mazie. Jakby komuś było potrzebne, to w lokalnym narzeczu pisze się to: Ναός Αγίου Νικολάου στη Μάζα.
Z zewnątrz mikry i niepozorny, nic nie zapowiada tego, co zobaczycie wewnątrz. Budowla typowa, jednonawowa, sklepiona kolebkowo, z dwuspadowym dachem krytym dachówką.
Freski zachowane w niezłym stanie; widać pracę konserwatorów, choć mimo to wyraźnie odcisnęło się na nich piętno czasu. Są lekko wyblakłe i dość mocno okopcone. To wynik świec palonych przez wiernych przez setki lat. Także dziś świece, palone w małym i ciasnym wnętrzu, przyczyniają się do powolnej erozji malowideł.
Kościółek w Mazie jest jednym z najlepiej udokumentowanych i poświadczonych dzieł Ioannisa Pagomenosa. Na zachodniej ścianie mamy wyraźną tablicę inskrypcyjną z czytelnym podpisem mistrza: „...διὰ χειρός ἁμαρτωλοῦ Ἰω(άννου) τοῦ Παγομένου· ἔτους 6834” — „Ręką grzesznego Ioannisa Pagomenosa, roku 6834 (1325/26)”.

Program ikonograficzny obejmuje sceny z życia Chrystusa oraz prawdopodobnie kilka scen z życia Świętego Mikołaja. Uwagę zwraca absyda, udekorowana wizerunkiem „Chrystusa Niosącego Światło” (Ιησούς Φωτοδότης). Nie jest to klasyczne przedstawienie Pantokratora z księgą i ręką w geście błogosławieństwa. To wyraźnie podpisany obraz z typowymi dla tego okresu dużymi oczami i mocnym światłocieniem, podkreślającym aspekt dawcy światła. Jest to o tyle ciekawe, że podobnych przedstawień Chrystusa nie przetrwało wiele, a ten jest jednym z najlepiej zachowanych na Krecie. Po prawej stronie Chrystusa Matka Boża, po lewej Święty Mikołaj — inaczej niż w klasycznej wersji Deesis, gdzie po lewicy mamy Jana Chrzciciela. To też dość nietypowy zabieg: zamiana Jana na patrona kościoła.
Freski z Mazy to prawdopodobnie ostatnie dzieło Pagomenosa. Nowszych nie udało się zlokalizować, co stało się przyczyną spekulacji, że malarz umarł po wykonaniu tego zlecenia. Lokalna legenda głosi, że został pochowany pod posadzką kościoła. Nie udało się potwierdzić tych rewelacji w źródłach naukowych. Specjaliści od historii i archeologii potwierdzają, że rzeczywiście ujawniono pochówek nieznanego mężczyzny pod posadzką, ale nie da się w żaden sposób potwierdzić jego tożsamości. Tak więc fakt ten należy uznać za legendę — choć trzeba przyznać, piękną legendę. Mistrz pochowany obok swojego ostatniego dzieła — to robi wrażenie.
Miejsce łatwo dostępne, kościół otwarty. Klucz, jakby co, w kafeneionie. Ludzie przyjaźni i bardzo rozmowni. Można usiąść, zrobić chwilę oddechu, wypić frappé i pogadać z właścicielem — polecam, bardzo sympatyczny człowiek. Jeśli będziecie gdzieś obok, to wstąpcie odwiedzić Pagomenosa i Mikołaja, warto.

Dla ciekawskich — cała tablica inskrypcyjna brzmi tak:
„Ανηστορείθη ο θήος κε σεβάσμειος ναός του Αγίου κε θαυματουργού κε μειροβλίτου Νικολάου του Μαζιανού δια σεινεργήας κε κόπου Δειμιτρίου του Σαρακηνοπούλου κε Κοστατήνου [του] Ράπτη ης του μισόν Κοστατήνου του Σαρακηνοπούλου του Γεωργίου του Μαβρομάτη Μιχαήλ ιερέος κε παντός του λαού του χορίου τ(ης) Μάζας. ο Κ(ύριο)ς γηνόσκη τα ονόματα αυτ(ών). Ετελιόθη δε δηα χειρός αμαρτολού Ιω(άννου) του Παγομένου. Έτ(ους) ςωλδ”
„Został odnowiony boski i czcigodny kościół świętego, cudotwórcy i mirrą płynącego Mikołaja z Mazy, dzięki współpracy i trudowi Dymitriosa Sarakenopoulosa i Konstantyna [syna] Krawca (Raptisa), syna przyrodniego Konstantyna Sarakenopoulosa, Giorgiosa Mavromatisa, kapłana Michała oraz całego ludu wsi Maza. Pan zna ich imiona. Został ukończony ręką grzesznego Ioannisa Pagomenosa, roku 6834.”
Na koniec ostatnia ciekawostka: Sarakenopoulos to nazwisko utworzone ze zlepka „syn Saracena”. Ciekawe, czy chodzi o rzeczywistego potomka Saracena, czy też nazwisko ma inne, nieetniczne podłoże?